Transcript. Wędrujemy przez życie. A teraz otwórz zeszyt i zapisz temat z pierwszego slajdu. Witam Was serdecznie na dzisiejszej katechezie. Na początek najedź na obrazek i wylosuj dla siebie modlitwę. Z biegiem lat w życiu człowieka zachodzą zmiany Mówimy, że życie człowieka to wędrówka. W tej drodze potrzebujemy przewodnika. Wędrówka jest inspiracją dla wielu wybitnych pisarzy. Stanowi temat do refleksji i dyskusji. Podejmowana, często dla poznania sensu istnienia, odkrycia tego co nieznane, staje się głównym celem w życiu człowieka, a nawet najważniejszą jego częścią. Aby potwierdzić słuszność tematu mojej pracy odwołam się do utworu "Odyseja Krzysztof Myszkowski Tekst i chwyty: Wędrówką jedną życie jest człowieka a C Idzie wciąż G Dalej wciąż a Dokąd Skąd C Dokąd Skąd G Dokąd Skąd a Jak zjawa senna życie jest SDM - W dr wk ycie jest cz owieka 5.49 MBJan Kowalski. Wędrówką jedną życie jest człowieka; Idzie wciąż, Dalej wciąż, Dokąd? Skąd? Fast Money. „Wędrówką życie jest człowieka” to wiersz Edwarda Stachury. Można powiedzieć, że jak żadne inne jego dzieło, ten krótki utwór streszcza filozofię życiową poety. Mamy bowiem do czynienia z gorącą pochwałą witalizmu. Nie jest to jednak witalizm bezrefleksyjny – wręcz przeciwnie, wynika on z głębokiego zastanowienia nad światem i kondycją człowieka. Nas los na tej ziemi nie jest godzien pozazdroszczenia. Według poety nasze bytowanie jest jak zjawa senna, lub też jak chmurka zwiewna. Podkreślona zostaje więc nietrwałość naszych ciał, złudność naszych marzeń i planów. Powiedziane jest wprost – a wręcz powtórzone dwukrotnie – że czeka nas śmierć. Dla Stachury to wszystko to nie powód do rozpaczy. Odpowiedzią na ciężki los staje się właśnie czerpanie z życia, a jednocześnie nieprzywiązywanie się zbyt silne doń. To właśnie wyraża metafora drogi i krzyk Będę szedł! Będę biegł! Recepta Stachury kojarzy się nieco z Horacjańskim hasłem „chwytaj chwilę” (carpe diem). Zarówno antyczny poeta, jak i polski pisarz podobnie widzieli kruchą naturę człowieka i zalecali niemal tożsame rozwiązanie, czy też ominięcie tego problemu. Bo czymże innym jest wezwanie Stachury, by nie zatrzymywać się ani na chwilę? Śmierć czeka każdego z nas – ale musimy nacieszyć się życiem, zanim nadejdzie! Nic innego nam nie pozostaje. Witalizm odbija się też w samej formie utworu. Mamy do czynienia z wersami krótkimi, zakończonymi często wykrzyknikiem. Ten wiersz mógłby być wykrzykiwany właśnie przez kogoś, kto biegnie. Również liczne powtórzenia sprawiają takie wrażenie – jakby podmiot liryczny bardziej skupiał się na biegu, niż na tym co mówi. Widzimy więc, że Stachurze udało się połączyć idealnie treść i formę swojego tekstu. Tekstu, który w dzisiejszych, pełnych zwątpienia i smutku czasach, daje nadzieję na pełne radości życie – życie, dla którego nawet świadomość śmierci jest co najwyżej powodem do szybszego biegu! Forma utworu (kilka informacji):– układ rymów aabb– krótkie zdanie– wykrzyknienie– powtórzenia Rozwiń więcej Polski poeta, prozaik, pieśniarz i tłumacz. Ach, kiedy znów ruszą dla mnie dniMinęło wiele miesięcy,Ale mnie nic nie minęło;Anatema na śmierćByli tacy co rodzili siębyli tacy co umieraliArchitekturaTo jaka smukłość terazktóryś poczęty jestBanitaOto wypędzam szatana. Oto wypędzam anioła. BezmiarO godzino której nie zaciska pętle wokółBiała lokomotywaSunęła poprzez czarne łąkiSunęła przez spalony lasBłogo bardzo sławił będę ten dzieńBłogo bardzo sławił będę ten dzień,Kiedy na nowo się narodzę,Bójka w samo południe na nieparyskim brukuW lipca leniwy dzień,Boska akademiaTak mnie zabijaszwestalko życia praktycznegoCała jaskrawośćWięc widziałem za oknem całą jaskrawość,ale ciągle nie mogłem określić tego uczucia,Co noc...Co nockiedy schodzą do knajpy kolędnicyCo wartoZwalić by można się z nógCo rusz,ConfiteorBosi na ulicach świataNadzy na ulicach świataCredo (recitativo)Oto credo Czyli wierzę Czas płynie i zabija ranyPosłuchaj, porzucony przez nią,Nieznany mój przyjacielu:Człowiek CzłowiekowiCzłowiek człowiekowi wilkiemCzłowiek człowiekowi strykiemDeszcz tropikalnyPochlebnie przelewasz się TyW silnych ramionach baobabówDokąd idziesz? Do słońca!W nocy noc i w ludziach czarna noc Blask nie widzi gdzie ma zadać cios Dolina obiecanaSmutek niedźwiedziajest srebrną strzelbą myśliwegoDolina w długich cieniachKiedy przybyłem do tej doliny,Dzień miał się już ku mgłaJak długo pisana mi jeszcze włóczęga?Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych OgniaNie byłem stróżem ognia w moim domu JAMES JOYCE Narodzony ja przez przerwy pomiędzy palcami Przez ujścia te muDwa hotele (fragment)Letnia noc była w stogach. Pod gwiazdami. Oglądałem je długo. Najdłużej. Mógłbym nie oglądać. WysDwadzieścia lat później ...Dwadzieścia lat później, czyli spotkanie ze szkolnym kolegą w mieście Iks, gdzie czas jakiś się zatrzyDziękczynienieWielkie ci dzięki, szczytne źródełko, za EchEch osiedla ech koloryEch anioły ech potworyGdy odeszła pod chmuramiJak bez rąk byłem z rękamiJak bez nóg byłem z nogamiGdziekolwiekGdziekolwiek jesteś,Wyjdź za bramę!GloriaChwała najsampierw komu Komu gloria na wysokościGrabarze wypowiedzieli wojnę nieśmiertelności duszyBóg chciał że umarł organista kościelny Hymn rozpustnikówChodź, muśniemy sobie usta! Jak rozpusta, to rozpusta! Idź dalejCzy wszystko już dla mnie stracone, skończone? Wróżbiarzu, co czytasz z obłoków jak z ksiąIntroit (pieśń na wejście)Chodź, człowieku, coś ci powiemChodźcie wszystkie stanyIte Missa Est (pieśń na wyjście)Idź, człowieku, idź, rozpowiedzIdźcie wszystkie stanyJa tobie poselstwa wysyłać pęki ukłonów...Ja tobie poselstwa wysyłać pęki ukłonówale widzę lepiej sam pójdęJakjak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem Jednakowo piękna jest noc...Jednakowo piękna jest noc, jak śmiech obłąkanego w tej nocy. "A piękno jest początkiem przerażenia". Ja JesieńZanurzać zanurzać sięw ogrody rudej jesieniJest już za późno, nie jest za późnoJeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,Tęskność zawrotna przybliża niczyjMiałem ojca, miałem matkę,Miałem braci, miałem siostrę,Kim właściwie była ta piękna paniNikt nie zna ścieżek gwiazd;Wybrańcem kto wśród nas?KochankowieKatedro! szerokobiodra kobietoo czterech smukłych nogachKompozycjaNależałem kiedyśdo ogrodów wysokichKomuniaI jeżeli spontaniczna to rzeczI jeżeli oczywista to rzeczKropka nad ypsylonemo, częstochowskich rymów jasnogórska potęgoo, zapachu, perfumo, lawendoLatoNie ukruszone nic przez wojny lokalnei słówka pstrokate tych usadowionychLato w AlpachNa wieżach i końcach palcówprzemykają wiatry wysokieList Do PozostałychUmieramza winy moje i niewinność mojąListy Do OlgiTyle bólu. Tyle bólu, który tak wielki, za wielki, żeby go można odnaleźć w tych słowach. Tak, bMetamorfozaGórachmury pękały czarneMój Pan, czyż nie wyzwolił Daniela? - przekład pieśni negro spiritualsRefren:Mój Pan, czyż nie wyzwolił Daniela?Morze martweByłabyś gdyby tak byłoale ty jesteś z emalii i sadza wokółMoże się stanie raz jeden cudJa wiemWiemMusisz mi pomócKocham za siebie, kocham za ciebie,Kocham jeden za to nie wiem co chcemyMy to nie wiem co chcemyale ja bym się tak narodziłMy to nie wiemy co chcemy...My to nie wiemy co chcemyale ja bym się tak narodziłNa błękicie jest polanaPowiedz mi, co byś chciała?Cuda ja czynię, Mała!Na bransoletach u Metysek...Na bransoletach u Metysekdzielnice winneNa początku były dzbany...Na początku były dzbanyna wzgórzachNa wieść o trzęsieniu ziemi w Chile...Na wieść o trzęsieniu ziemii w Chilemoje stopy zawstydziły się oneNachylcie plecy wasze...Nachylcie plecy waszewybrzeża słonecznych żółwiNarodziny świataOto pierwsze padły słowa: oto stało się!Każda rzecz ma raz początek czy kto chce czy nie!Nie brookliński mostRozdzierający Jak tygrysa pazurNie rozdziobią nas kruki(dla Brzydala)Nie rozdziobią nas krukiNie wszystko da się powiedziećNie wszystko da się powiedzieć gołoborza i halizny skamlały o śnieg Niebo To Jednak StudniaNiebo to jednak studniaa więc tyle cembrowinNiemowaNie mówię,Nie otwieram ust,No bo cóżOdpowiednio i ciągle pochlebna cicerone z tym jednym wąskim kaprysem w kolanach Noc albo oczekiwanie na śniadanieTy się pochyl róża-bógty się do mnie pochylOczy nim dosięgły...Oczy nim dosięgłyhinduskiej pełni owaliOdezwij sięŚwieciło słońce potem padał deszczJak na Słońcu szliśmy wręcz pod deszczemOdnalazły się marzenia...Odnalazly sie marzeniaktore wlozylem kiedysOlgaWpuœć mnie a już potem zatrzymaszŸrenica twoja dla mnie gospodaOna sobie tego nie życzyJuż o nic nie zapytamNigdy więcejOpadły mgły, wstaje nowy dzieńOpadły mgły i miasto ze snu sie budzi,Górą czmycha już noc,Oto (fragmenty)"... taki jest oto początek świata. I, co się świata materialnego tyczy, w tym porządku zawarte jest wszOwoce wchodzą w głąb kamienia...Owoce wchodzą w głąb kamieniaRęce zbyt jasne unoszą koloryPejzażUsypia horyzont w kąciku twych usti powracają chmury i słońcePieśń IIILato dłużej by żyłow falujących żaglachPieśń IVPieśń IV Panu Bogu - poświęcam Pieśń VW krzywe sosny na pagórkachbije wiatrPieśń VIWymazał deszcz jasne oczy gwiazdPieśń: CzułośćTy sie nazywać tak miękko jak orzechciebie wymówić niekiedyPieśń: Dużo ogniaI oto znowu jesteśwymodlona dostojnie gazeloPieśń: FatumWybuchają na mostach twoje oczyi opadają łzy i poręczePieśń: PłakanieNad górami gazela ma czoło i podróżco ja mamPieśń: PrzedostatniaWiem choć może nie wiem wspaniależyć będę młodo tak już wiemPieśń: Trzynaście LinijekOdchodzę a patrzę jak powracam już Piosenka dla juniora i jego gitaryGdy pokłócisz się z dziewczyną (Nie życzę ci, lecz różnie jest),Piosenka dla każdej prawdziwej Guliwerki(Najmniejsza wśród najmniejszych - ta oczywiście jest największą Guliwerką)Piosenka dla piosenkiW zachwycie dziewiczymDzień przebywszy tenPiosenka dla PotęgowejGdzie nas powiedzie skrajem drógGzygzakowaty życia sznur...Piosenka dla Rafała UrbanaZałoże z każdym się, Ojcze Rafale,O piwo, wódkę, krew, życie zuchwałe,Piosenka dla robotnika rannej zmianyGodzina słynna: piąta pięćNaciska budzik, dźwiga sięPiosenka dla zapowietrzonegoCudownie jest:Powietrze jest!Piosenka dla Żorża BeyaW Damaszku centrum spadłem z gromuNa domosceński twardy brukPiosenka nad piosenkamiJak to powiedziećjak to powiedziećPiosenka o pewnych dawnych mariżach i pewnych nowszych małżeństwachŻycie, życie,Życia pieśń;Piosenka szalonego jakiegoś przybłędyskąd idę, skąd?Nie wiecie, nie?Piosenka, której nie da się przestać śpiewaćSłońcem byliśmy!Cieniem jesteśmy!Po ogrodzie niech hula szarańczaKiedy z odkneblowanej wysokości PojedynekObcęgi dziejecie się znowupomiędzy uszami w tych muszlachPokocham ją siłą woliWskazała mi fotel i powiedziała:- Usiądź, proszę. Pola ElizejskieUroczystość zapragnę później trochęwięc pozdrowiona bądź kolejnośćPorcelanaJak statki po wełnę i cynamonwszystko jest prawidłowe chybaPrefacjaZaprawdę godnym i sprawiedliwymSłusznym i zbawiennym jestPróba wniebowstąpieniaPrzyjdź do mnie jawnogrzesznicobędę cię rozdzierał powoliPrzebyłem noc właśnie...Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie witanikt mi żaden nie mówi - bądź pozdrowionyPrzystępuję do ciebieWstęp do Jak ja cię witam - siostro miłosierna ty nie nazywaj mnie czarna niewdzięczność jak ja cię słyszę - siostro Ratuj, słoneczkoSłoneczko, śliczne oko,Dnia oko pięknego,RóżaW ogrodzie nocą chochoł to król a narzeczona jego magiczna Rozmowa z panią SartorisPomieścic mnie całego chorego, ufam ale grozy mojej przepastność RozwódJeśli cię nawet z kości słoniowej uczynięto i tak powiedzą-wielkie było BizancjumSamaBylam tamgdzie niebyłjeszczeniktSanctusŚwięty święty święty-blask kłujący oczyŚwięta święta święta-ziemia co nas nosiScandinaviaThe hands of the Normans are music by SibeliusOn the second harpSięSię patrzy w ogień zwyczajnie naturalnie, się nie tęskni, się nie dyszy w kosmos nieprzenikalnie, się niSkandynawiaDlonie Normanow umuzycznia SibeliusNa drugiej harfieSkóry twoje skąpane od wewnątrz...Skóry twoje skąpane od wewnątrzskóry moje skąpane od wewnątrzSmutnoSzumią chmury, szumią drzewa,Jesień i jesieni cicha wrzawa,Smutno [fragment]Gdybym mogła, Gdybym tak mogła Śpiewanie przez senZapiszę siebie nocnego spróbujęchoć nie po to by wieści pobiegłySunset in ProvanceMy father used to kill the rabbit with justice and right behind the ears ŚwiętowanieW Ikonach jest wiatrale raczej żegnanie z tym światemTakTu i tam, i tam, i tam, i tuTam i tu, i tu, i tu, i tamTango TristeTo było tak, jak zaćmienie słońca w seru:Przestała naraz widzieć mnie;Teraz oto jestem rozpaczliwie wolny...Teraz oto jestem rozpaczliwie wolny i naiwnylecz wiedząc to o, radości o, nędzo żaden wyróżniający znaThe sky is a well after allThe sky is a well after all and so as much well-casing Tobie albo zawieja w MichiganZawieja w Michigan,Zapada serce w śnieg,UmieramZa winy moje i za niewinność moją,za brak, który czuję każdą cząstką ciałąUniewinnieniePogodna nie kołysz się łudzićkolonie chartów więcej chyże, PogodnaUrodzinyDzisiaj są moje urodziny,Które obchodzę bez rodzinyUspokojenieWydarzyła mi uspokojenie ta chwilai kamień odwalić od tajemnicW kontemplacji aluminium...W kontemplacji aluminiummiesci sie rowniez skandynawski ogrod HesperydWalc nad MissisipiSiedzimy Jim i ja,Gdzie Missisipi łan,Wędrówką życie jest człowiekaWędrówką życie jest człowieka;Idzie wciąż,Wielkanoc na moim zamkuCo za gościnność może ten stółnie wątpię pamięta obfitość bażantówWielki Testament…mały zostawiam sobie na ukojenie Włóczęga jestem...Włóczęga jestem co późną nocą WłosyRzeka przepływamiedzy oczami rybWstęp DoJak ja cię witam- siostro miłosiernaty nie nazywaj mnie czarna niewdzięcznośćWypłakałem oczy niebieskieWypłakałem za tobąOczy niebieskie, królewskie i pieskie;Z nim będziesz szczęśliwszaZrozum to, co powiem,Spróbuj to zrozumieć dobrzeZa dalą dalJa wiem,Wiem,Zabawy dziecięceJedni oczami umarłych rodzicówgrają w kulkiZabraknie ci psaJa sobie pójdę precz,Pójdę precz daleko,Zachód słońca w ProwansjiMój ojciec zabijał królika sprawiedliwie i tuż za uszamiZapach wosku...Zapach woskumiała tylko moja żonaZapomniałem ...Zapomniałem zapiąć rozporka i poszedłem do teatru Żegnaj pustko, spłyń z lodami! Witaj szczęście - nikt jest z nami!Ten walczyk sam się graI śpiewa też się sam;ZobaczyszAch, kiedy ona cię kochać przestanie:Zobaczysz!Życie to nie taatrŻycie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz; Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada; Chwyty gitarowe Wędrówką jedną życie jest człowieka a C Idzie wciąż, dalej wciąż. G a Dokąd? Skąd? C Dokąd! Skąd? G Dokąd! Skąd? aJak zjawa senna życie jest człowieka a C Zjawia się, dotknąć chcesz. G a Lecz ucieka? C Lecz ucieka! G Lecz ucieka! a To nic! To nic! To nic! F C G Dopóki sił, jednak iść! Przecież iść! Będę iść! F C G a To nic! To nic! To nic! F C G Dopóki sił, będę szedł! Będę biegł! Nie dam się! F C G a Wędrówką jedną życie jest człowieka a C Idzie tam, Idzie tu. G a Brak mu tchu? C Brak mu tchu! G Brak mu tchu! a Jak chmura zwiewna życie jest człowieka! a C Płynie wzwyż, płynie w niż! G a Śmierć go czeka? C Śmierć go czeka! G Śmierć go czeka! a To nic! To nic! To nic! F C G Dopóki sił, jednak iść! Przecież iść! Będę iść! F C G a To nic! To nic! To nic! F C G Dopóki sił, będę szedł! Będę biegł! Nie dam się! F C G a

wędrówką życie jest człowieka tekst